Gmina
Charakterystyka
Gospodarka
Historia i zabytki
Ekologia
Podział administracyjny
Mapa Gminy

Urząd Gminy

Rada Gminy
Urząd
GOPS
Herb, Flaga, Pieczęć
Gmina partnerska

Oświata

Szkoły
Biblioteki

Kultura i sport

Kluby sportowe
Aeroklub Krakowski
KGW
Koło łowieckie
Pasterze z Koźlicy
Orkiestra dęta
Imprezy lokalne

OSP

Wykaz jednostek

Ośrodki zdrowia

Igołomia
Wawrzeńczyce
Apteki

Policja

Informacje

GCI

Informacje
Instytucje i podmioty gospodarcze

Wykaz instytucji

IGWA

1/2007

Nasze działania

Wodociąg
Stadion Wiarusy
Leader +
Sala gimnastyczna

Galeria zdjęć

Historia i zabytki Gminy
Historia Igołomi Historia Wawrzeńczyc Pozostałe miejscowości  Zabytki - co warto zobaczyć Kapliczki
Historia

    Teren na którym leży dzisiejsza gmina Igołomia-Wawrzeńczyce to obszar zamieszkiwany już w pradawnych czasach. Pierwsi osadnicy przybyli tutaj z południa w epoce neolitu - ok. 6000 lat p.n.e. Wyposażenie grobów popielicowych, kości, amfory, skorupy, naczynia ceramiczne, ozdoby i narzędzia pracy ludzi sprzed 5 tysięcy lat można zobaczyć w pracowni archeologicznej Polskiej Akademii Nauk, która mieści się w klasycystycznym pałacu w Igołomi.

    Wzdłuż lewobrzeżnego tarasu Wisły, stwierdzono liczne ślady intensywnej działalności człowieka z późnej fazy okresu przedrzymskiego oraz rzymskiego. Ślady te w pozostałości osad stwierdzono m.in. Mogiła, Pleszów, Igołomia, Wawrzeńczyce. Występowały one prawie zawsze nad brzegami rzek, stwierdzono, że często na terenie odznaczającym się naturalnymi walorami obronnymi jak w Igołomi. Rozmieszczenie osadnictwa świadczy o znacznej gęstości zaludnienia. Część osad była zamieszkiwana nieprzerwanie do późnego okresu lateńskiego, późny okres rzymski czyli przez około 500 lat. Podstawowym zajęciem ludności było rolnictwo, poświadczają to znaleziska roślin uprawnych oraz narzędzi rolnych, żniwnych i innych związanych z produkcją rolną.
W związku z rozwojem metalurgii żelaznej używano już wówczas w tych okolicach szeregu narzędzi rolniczych: radlice, sierpy, półkoski, a także kamienne żarna obrotowe do przemiału zboża.

    Stopniowy postęp w rolnictwie wyrażał się doskonaleniem narzędzi przy wprowadzaniu nowych upraw, poprawienie jakości i obfitości zbiorów. Znaczną rolę odgrywała hodowla zwierząt domowych, chów bydła i koni, zwierząt sprzężających przyczynił się do lepszej organizacji pracy. Podstawowym dla wytwórczości metalowej surowcem była ruda żelaza, która występowała niekiedy w pokładach miejscowych np. w Igołomi. I dlatego też na tym terenie odkryto piece do wytapiania tych rud tzw. Dymarki z I-II wieku naszej ery. Składały się one z kulistej jamy dolnej i okrągłego przekroju kominka u góry. Wyroby były wysokiej klasy technicznej, wzory czerpano z wytwórni rzymskich prowincji. Bardzo rzadkie są znaleziska narzędzi, którymi posługiwano się przy wytwórczości metalurgicznej, odnaleziono zaledwie jeden młotek. Ówcześni kowale-hutnicy byli zapewne rzemieślnikami zawodowymi. W Zofipolu i w Wawrzeńczycach odkryto ślady Celtów. Przybyli do Małopolski najpierw w celach pokojowych, reprezentowali wysoki poziom cywilizacji. Dzięki nim miejscowa ludność zaznajomiła się z szeregiem zdobyczy i udoskonaleń technicznych w zakresie wytwórczości rzemieślniczej (kowalstwo, hutnictwo, kołodziejstwo, bednarstwo, garncarstwo) oraz rolnictwa.

    Największy rozwój osadnictwa na tym terenie przypada jednak na okres rzymski. W tym czasie w strefach produkcyjnych osad rolniczych wytapiano ceramikę. Igołomski ośrodek produkcji ceramiki "siwej" toczonej na kole ciągnął się wąskim pasem na przestrzeni co najmniej kilku kilometrów, obejmując kompleks wielkopiecowych wytwórni. Odkryte piece można datować na stulecia III-IV wieku. Udało się wykazać, że nie były one użytkowane równocześnie, lecz w mniejszych zespołach w poszczególnych stuleciach. Największe nasilenie produkcji miało przypadać na połowę III w. N.e. Odkryte w Zofipolu piece należą do typu wziemnych prostych z zarazem kopulastych. Ten rodzaj Celtowie przejęli od Greków i przenieśli na nasze ziemie.
    Ceramika, którą wypalano w piecach igołomskich jest starannie wykonana na kole garncarskim i ma kolor najczęściej siwy (stąd nazwa). Znajduje się także, ale rzadko naczynia koloru brązowego, czarnego i białawego w różnych odcieniach. W tym wielkim ośrodku produkcji wyrabiano zasadniczo dwa rodzaje ceramiki. Pierwszy częściej spotykany, to naczynia szorstkie wykonane z gliny tzw. chudej zawierającej domieszkę najczęściej gruboziarnistego piasku a nawet żwirku. Była to ceramika kuchenna, służąca zapewne do gotowania potraw. Drugim rodzajem jest ceramika gładka wykonana z gliny tłustej tj. bez domieszki piasku. Ten rodzaj ceramiki jest specjalnie gładzony na całej powierzchni, a także często zdobiony ornamentem gładzonym.

    Ośrodek igołomski wytwarzał tak dużą ilość towaru, że był on z pewnością przedmiotem handlu, gdyż ludność miejscowa choćby nawet bardzo liczna nie była go w stanie zużyć. Dzięki położeniu nad brzegami Wisły istniała łatwa droga wodna dla transportu w większych ilościach tak kruchego a ciężkiego towaru jakim była ceramika. O tym, że ceramika była przedmiotem handlu może świadczyć odkrycie wielkiej liczby ceramiki siwej typu igołomskiego w Złotej pod Sandomierzem oraz występowanie podobnej ceramiki w miejscowościach w pobliżu Wisły poniżej Igołomi. Archeolodzy oceniając ogólnie wyroby igołomskiego ośrodka ceramicznego stwierdzają, że posiadały one charakter użytkowy (do celów gospodarczych i nekropolicznych), odznaczały się znaczną różnorodnością form. Pod względem technicznym stały one na bardzo wysokim poziomie. Ówcześni mieszkańcy Igołomi to słowiańscy garncarze, którzy swą umiejętność zawodową zdobyli podczas pobytu w granicach imperium rzymskiego, nie można też wykluczyć, że Igołomia stanowiła faktorię rzemieślników rzymskich.

    W II połowie V wieku n.e. nastąpił prawdopodobnie upadek kultury w granicach imperium rzymskiego. Upadek ośrodka ceramicznego nie oznaczał upadku osady, dowodzą tego wykopaliska.
    Wczesnośredniowieczna Igołomia była osadą typu wiejskiego nastawioną na pewien określony typ produkcji. Stwierdzono tu pozostałości budynków mieszkalnych, w których natrafiono na otwarte ogniska utworzone z kamieni oraz kopułkowate piece piekarskie lub kuchenne. Obiekty mieszkalne były rozlokowane na płaszczyźnie terenu, gdy tymczasem obiekty gospodarcze i produkcyjne na jego stoku. Przemawiały za tym bliskość wody dla przeróbki rudy darniowej oraz względy bezpieczeństwa.

    Tak więc w wyniku badań archeologicznych przeprowadzonych wzdłuż lewobrzeżnej Wisły na odcinku od Igołomi po rzekę Szreniawę natrafiono na ślady wczesnośredniowiecznego osadnictwa. Miejscowości na tym odcinku a przede wszystkim Igołomia leżą na obszarze niezwykle urodzajnym . Nic też dziwnego, że obszar ten był gęsto zaludniony od najdawniejszych czasów, znalazł tu bowiem człowiek nadzwyczaj dogodne warunki dla swojej działalności. Odpowiedni do obrony teren, niezwykle urodzajna gleba, duża arteria wodna, a zarazem komunikacyjna - Wisła; oto czynniki, które zachęcały człowieka do osiedlania się na tym terenie.

Historia Igołomi


    Wieś Igołomia istniała jako Igołomia Mała (dzisiejsze Zofipole), będąca własnością kustodii św. Floriana w Krakowie oraz Igołomia Wielka - własność rycerska.
Mieszkańcy tych ziem nieprzerwanie przez stuleci utrzymywali kontakty z królewskim miastem Krakowem. Wożono tam i sprzedawano płody rolne, przywożono wytwory krakowskiego rzemiosła oraz towary krakowskich i obcych kupców. Ziemie te przynosiły dochody właścicielom, mieszkańcy żywili Kraków, ale i z Krakowa żyły położone przy trakcie nadwiślańskim wioski. Kroniki, spisy i inwentarze od XV do XVIII wieku wykazują że wzdłuż traktu znajdowały się liczne karczmy z wyszynkiem i noclegowniami, młyny, kuźnie, łaźnie, browary i gorzelnie, rogatki do pobierania myta (Cło i Wawrzeńczyce), a także przystanie na Wiśle dla galar i flisu, oraz punkty przeprawowe przez Wisłę. Rachunki dworu królewskiego z lat 1388 - 1420 wymieniają częste pobyty (gościnne) królowej Jadwigi, Władysława Jagiełły na mszach w kościele i posiłkach w dworze biskupim w Wawrzeńczycach lub karczmie i na plebani w Igołomi. W XVIII wieku wieś była własnością Akademii Krakowskiej. Dzięki temu, że Igołomia była jedną ze wsi stanowiących uposażenie Uniwersytetu Krakowskiego znalazła się na kartach historii. Dobrze prosperujący folwark zabezpieczał materialnie działalność uniwersytetu . Ze swej strony uniwersytet prowadził działalność oświatową: powstanie szkoły, a studenci z Igołomi mogli wstępować na studia bez wpłaty czesnego. 

    Znacząca data to rok 1794 - pobyt wojsk Tadeusza Kościuszki na tym terenie. 
W Igołomi nocował na 26 czerwca 1794 roku Tadeusz Kościuszko, ciągnący wraz z armią powstańczą na Połaniec. Pod Racławicami Jan Ślaski (generał mianowany przez T. Kościuszkę) dowodził całością kosynierów 4 kwietnia 1794 r. pokonując Rosjan pod Racławicami, w dużym stopniu dzięki bohaterskiemu atakowi kosynierów na baterie armat, z których 1/7 pochodziła z wiosek dzisiejszej gminy Igołomia-Wawrzeńczyce, bo tylu przyprowadził Jan Ślaski ze swoich dóbr: Rudna Górnego, Średniego, Dobranowic, Poborowic i z majątków sąsiadów, z całą pewnością byli też rekruci z Wawrzeńczyc, Złotnik, Igołomi.

    Również Powstanie Styczniowe zapisano w dziejach Igołomi. 5.08.1863r. doszło do bitwy na polach czernichowskich koło Igołomi. Polegli w czasie bitwy powstańcy pochowani są na igołomskim cmentarzu a ich pamięć uczczono pomnikiem.
Igołomia to miejsce urodzenia Adama Chmielowskiego - brata Alberta,

Święty Brat Albert – Adam Chmielowski

Adam Chmielowski przyszedł na świat w podkrakowskiej Igołomi (gmina Igołomia-Wawrzeńczyce, powiat krakowski), wiosce położonej przy drodze z Krakowa do Sandomierza, 20 sierpnia Roku Pańskiego 1845, jako syn Wojciecha i Józefy z Borzysławskich. Chrzest „z wody” odbył się 26 sierpnia w kościele parafialnym w Igołomi. Rodzina Chmielowskich wywodziła się ze starego szlacheckiego rodu, pieczętującego się herbem Jastrzębiec. W chwili narodzin pierworodnego syna, ojciec Adam zajmował stanowisko naczelnika Komory Celnej w Igołomi, położonej około 30 km od Krakowa, wtedy należących do Imperium Rosyjskiego Romanowów. Przyszły święty urodził się zatem jako poddany cara Mikołaja I. Matka Adama, Józefa Wincentyna Marianna z domu Brzysławska, odznaczała się niespotykanym taktem, dobrocią i pogodnym usposobieniem. Posiadała niezwykłe zdolności do rysunku i haftu. W rok po urodzeniu Adama, ojciec przeniesiony został na naczelnika Komory Celnej w Słupcy.

Pierworodny Chmielowskich został ochrzczony w wieku dwóch lat w kościele Najświętszej  Panny Maryi w Warszawie. Dano mu imiona : Adam Hilary Bernard. Wedle tradycji rodzice Adama zaprosili do udziału w ceremonii chrzcielnej żebraków, aby wraz z rodzicami chrzestnymi trzymali dziecko do chrztu, ażeby w ten iście magiczny sposób „ściągnąć na nie z niebios błogosławieństwo ubogich”. Nie wiedzieli, że w przyszłości Adam zostanie prawdziwym ojcem ubogich.

Niebawem na świat przyszło Adamowe rodzeństwo: 9 listopada 1848 roku urodził się Stanisław Teodor, a 17 stycznia 1851 roku Marian Antoni Józef. W tym czasie ojciec Adama wydzierżawił w okolicach Wielunia posiadłość ziemską Czernice. To tutaj w starym dworku sielskie dzieciństwo spędzał przyszły święty. Dziecko było chorowite i pełna wiary matka ślubowała Bogu, że jeśli pierworodny syn zostanie uzdrowiony, odbędzie z nim pielgrzymkę do cudownego mogilskiego Pana Jezusa. Dnia 15 września – zatem z oktawie Podwyższenia Krzyża Pańskiego – dopełniła ślubowania, dziękując za dar uzdrowienia Opatrzności Bożej. Do dworku  - z Mogiły – wróciła z małym mniszkiem, w owym czasie istniał bowiem zwyczaj, iż w podzięce Bogu za uratowanie dziecka, ubierano go w zakonny habit, w tym przypadku cysterski. Nikt nie przypuszczał, że owe rezolutne i nadzwyczaj mądre dziecko po latach inny habit przybierze.

Niebawem chłopiec – zaledwie wówczas ośmioletni – przeżyje śmierć ojca. Matka Józefa Chmielowska chcąc zapewnić dzieciom wykształcenie sprzedała majątek, pożyczyła od matki pieniądze i zakupiła kamienice w Warszawie. W Warszawie Adam ukończył szkołę powszechną. Po czym rozpoczął edukację w gimnazjum realnym. Po ukończeniu pierwszej klasy gimnazjum – zmarła mu matka. Osieroconymi dziećmi zajęła się ciotka Petronela Chmielowska (siostra ojca). Adam wyrósł na  wspaniałego kolegę, urzekającego wszystkich urodą, wiedzą i niespotykanym wdziękiem małego chłopca stał się dorosłym mężczyzną, gotowym poświęcić życie dla Ojczyzny.

W latach 1861 - 63 r. studiował  w Instytucie Rolniczo-Leśnym w Puławach.

Tymczasem w Warszawie i Królestwie Polskim wrzało: młodzi ludzie, ich dziadkowie i rodzice wierzyli w powstanie wolnej Polski, dzięki zbrojnemu powstaniu przeciw Rosji. Studenci uformowali oddział Puławiaków, do których przystał Adam Chmielowski. Miał wówczas osiemnaście lat. Chrzest bojowy przeszedł pod Kozienicami. 17 marca pomiędzy miejscowościami Chroberz z Zagością wojska rosyjskie zaatakowały odział Mariana Langiewicza, pod którym służył Chmielowski. Langiewicz został internowany a powstańcy rozbrojeni i internowano ich w Krakowie.

Adam wrócił do walki zbrojnej z Rosjanami. Walczył w okolicy Wawrzyna, Czarny, Melchowa. Pod Melchowem – 30 września doszło do ostrej potyczki z Rosjanami, jako że wieś znajdowała się w rękach Moskali, powstańcy zaś mieli oparcie w okolicznych lasach. Adam sprawował się nadzwyczaj dzielnie. Nagle – co podkreślali bezpośredni świadkowie – konia Adama rozszarpał rosyjski granat, raniąc Adama lewą nogę; zaczęła mocno krwawić. Rosjanie wygrali bitwę. Adamowi nogę musiano amputować „na uśmierzenie bólu” dano mu tylko cygaro, które przy piłowaniu nogi połknął. Cudem uratował się od kary śmierci czy zsyłki na sybir.

W maju roku 1864 Chmielowski znalazł się w Paryżu, bez jakichkolwiek środków do życia. Dzięki skromnemu zasiłkowi nabył protezę, która na ówczesne czasy była szczytem ortopedycznej techniki. Lekka i znakomicie przylegająca do nogi. Mógł swobodnie chodzić i to bez laski, ba, nawet tańczyć i jeździć na łyżwach.

W roku 1865 władze rosyjskie ogłosiły amnestię dla powstańców Adam powrócił do Warszawy i zapisał się do Szkoły Sztuk Pięknych, do klasy rysunku i szkicowania. Władze rosyjskie zamknęły jednak Akademię Sztuk Pięknych i Chmielowski najpierw wyjechał do Gandawy, potem na krótko zatrzymał się w Paryżu, a następnie zaczął się kształcić w monachijskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie zastał przyjaciół: Maksymiliana i Aleksandra Gierymskich, Józefa Brandta, Stanisława Witkiewicza, Leona Wyczółkowskiego. W Monachium Adam rozkoszuje się życiem. Przy czarnej kawie , którą wręcz uwielbia, wiedzie dysputy o roli sztuki i jej znaczeniu dla narodu. A wszystko w oparach dymu papierosowego  kolejnych  lampek wina , czy halb piwa. Kocha życie!

16 września 1874 roku umiera w Monachium Maksymilian Gierymski. Był to dla wrażliwego Adama wstrząs. Na pogrzebie były zaledwie trzy osoby; w tym Chmielowski. Śmierć przyjaciela pozwoliła Adamowi pojąć że sława i powodzenie życiowe oraz ludzkie szczęście to tylko iluzje. Teraz zaczął szukać wartości nieprzemijającej.

W roku 1878 Adam odwiedził Wenecję. W drodze powrotnej zawitał do Lwowa, gdzie w latach 1879-1880 mieszkał z Leonem Wyczółkowskim. Na okres lwowski artysty  przypadł jego szczytowy punkt twórczości. Namalował tu pięć obrazów olejnych: We Włoszech, Szara godzina, Mnich na cmentarzu, Wizja świętej Małgorzaty.

W roku 1879 Chmielowski zaczął malować obraz, który darzył niezwykłym uczuciem i który towarzyszył mu prawie wszędzie – słynne Ecce Homo. Wyobraża Chrystusa z koroną cierniową, biczowanego, umęczonego i sponiewieranego, ze spuszczonym wzrokiem, takiego, jakim przedstawił Poncjusz Piłat ludowi żydowskiemu, powiadając do zgromadzonych: „Oto Człowiek” – Ecce Homo.

Adamowi Chmielowskiemu sztuka już nie wystarczyła. Przeżył w życiu wiele upokorzeń, również zawód miłosny, o którym , nawet najbliższym przyjaciołom nigdy nie wspomina. Nie było mu obce głębokie uczucie do kobiety, panny Lucyny Siemieńskiej. Niestety , ojciec odmówił mu jej ręki. Kto wie, czy ta odmowa nie wpłynęła na duchowość Adama. U ludzi o pewnej mentalności, zwłaszcza w drugiej połowie XIX stulecia, liczyły się pochodzenie, pieniądze, posag. Chmielowski był biedny . Mimo szlacheckiego herbu, niezwykłego talentu i męstwa, nie był godny ręki panny Lucyny.

Powoli dojrzewa decyzja. Zmienić się. Szukać drugiego człowieka. Wie, że Bóg „patrzy na serca”. Dostrzega całe zło w środku i pozory na zewnątrz.

24 września 1880 roku Chmielowski decyduje się na niezwykły krok. Wstępuje do nowicjatu jezuitów  Starej Wsi, koło Rzeszowa. Zaskoczyło to wszystkich. Rodzinę i przyjaciół. Kiedy zapadła ta najważniejsza decyzja? Może rodziła się podświadomie, kiedy chirurg bez znieczulenia amputował mu nogę, aby uratować go śmierci. Może wtedy , gdy odrzuciła go rodzina Siemieńskich? Obłóczyny zakonne odbyły się niezwykle uroczyście 10 października 1880 roku.

Tymczasem nadeszły rekolekcje wielkopostne w roku 1881. Adam wpadł w niewytłumaczalny trans psychiczny. 5 kwietnia usunięto go z nowicjatu, co wyraźnie zaznaczono w aktach: dimissus ob morbum praecipue ob perturbatam rationem – usunięty z powodu choroby, zwłaszcza zaburzeń umysłowych . Już 17 kwietnia Chmielowski znalazł się Kulparkowie, koło Lwowa. Tutaj hospitalizowano go 22 stycznia 1882 roku. Diagnoza lekarska lakonicznie stwierdzała u chorego hipochondrię, melancholię, obłęd religijny, lek, przeczulice psychiczną. Choroba wystąpiła zrazu z licznymi wyrzutami sumienia, potępieniem, niegodnością należenia do jezuitów. Chory nie ma poczucia choroby psychicznej , małomówny, smutnego usposobienia.

Z zakładu w Kulparkowie Adama zabrał brat Stanisław.

Stan taki trwał do sierpnia roku 1882. Z apatii wybawił go ks. Leopold Pogorzelski, który przekonał chorego, iż miłosierdzie Boże jest nieograniczone, wreszcie dzięki sakramentowi pokuty, odnalazł wewnętrzną równowagę. 

W roku 1884 Adam Chmielowski ponownie zawitał do Krakowa. Okresowo zamieszkał u Kamedułów na Bielanach, a później przy ulicy Basztowej 4. Coraz częściej myślami wracał do Biedaczyny z Asyżu, który był dla niego niedościgłym wzorem. Swoje mieszkanie podzielił kotarą na dwie części . Z jednej stworzył pracownię malarską i własny kat do spania. Druga stała się przytułkiem dla wszelkiej maści biedoty wałęsającej się po ulicach Krakowa. Rodził się wielki człowiek Kościoła, nie zabiegający o zaszczyty i honory, ale dostrzegający nędzę samotności i opuszczeni, braku przyjaźni i miłości.

Adam Chmielowski zaprzyjaźnił się z kapucynem, ojcem Grzegorzem, który po syberyjskiej katordze przybył do Krakowa. U biskupa krakowskiego Albina Dunajewskiego, poprosił o pozwolenie na noszenie habitu zakonnego. Zakupił grube, popielatoszare sukno, a kapucyński krawiec uszył mu habit. Niebawem nadszedł czas na uroczyste obłóczyny i zaślubiny. Na to też wyraził zgodę biskup Dunajewski.

25 sierpnia 1887, w kaplicy Loretańskiej u krakowskich Kapucynów uroczystą mszę św. odprawił ojciec Wacław Nowakowski. Przed kapłanem klęczał Adam Chmielewski, przyjmując obłóczyny – od tej chwili brat Albert.

Niebawem poznał Brat Albert słynną miejską ogrzewalnię, urządzona jeszcze za prezydentury Józefa Dietla. Jedna przeznaczona była dla mężczyzn – była to niska, brudna izba, śmierdząca ludzkim potem i wydzielinami cielesnymi. Zapach moczu łączył się ze śmierdzącym kałem. Istna apokalipsa. Wszędzie panował zaduch. Umeblowanie składało się z szerokich ław, na których wylegiwali się brudni, zawszeni mężczyźni. Grali w kości, karty, pili wódkę, której opary unosiły się wokół. Pod ławami leżeli w brudzie i gnoju starzy i kalecy. Na ich błagalne jęki nikt nie reagował. Brat Albert postanowił tu zamieszkać. 

Brat Albert pieniądze ze sprzedaży swoich obrazów przeznaczył na biednych. 25 sierpnia 1888 r. złożył na ręce biskupa Dunajewskiego śluby posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. Powstało Zgromadzenie Albertynów. W tym samym roku radni miejscy oddali ogrzewalnię pod opiekę Bratu Albertowi. Wszystkie projekty i starania Brata Alberta szły w kierunku wyeliminowania żebractwa. Zakładał domy opieki.

Nadeszły lata pierwszej wojny światowej. Brat Albert posłał do pracy na linii frontu połowę sióstr  braci, aby nieśli pomoc rannym. Podczas działań wojennych wszystkie przytuliska albertyńskie stały otworem dla tułaczy i dezerterów.

17 września 1915 roku w kościele krakowskich Bernardynów dostał lekkiego wylewu, a w rezultacie paraliżu. Mocny organizm zdołał powrócić do normy. To nagłe załamani zdrowia Brat Albert odczytał jako ciche wezwanie Boga. Zdiagnozowany wcześniej rak żołądka czynił zatrważające postępy.

Ostatnia godzina w jego życiu nadeszła w dzień Bożego Narodzenia roku 1916. Kilka godzin wcześniej odbyła się również ostatnia wieczerza wigilijna wspólnoty albertyńskiej, zgromadzonej w domu zakonnym w Krakowie, przy ulicy Krakowskiej. Jeszcze 29 listopada Brat Albert pojechał do Zakopanego, gdzie pożegnał się ze wszystkimi. Nękany okropnym bólem chciał jednak wigilijny wieczór spędzić w Krakowie, pośród współbraci, tam gdzie się zrodził początek albertyńskiej posługi ubogim.

Wieczorem 23 grudnia – pękł wrzód żołądka, a ból doprowadził do utraty przytomności. Zawezwano księdza Józefa Górnego. Z jego rąk Brat Albert przyjął Ostatnie Namaszczenie, po czym pobłogosławił swej wspólnocie. W wieczór wigilijny jedynie połamał się opłatkiem. Odbył ostatnią spowiedź przed księdzem Czesławem Lewandowskim, przyjął też wiatyk.

Wobec współbraci w tę świętą noc wyraził tylko jedno życzenie, które wprawiło wszystkich w zdumienie. Otóż poprosił siostrę o papierosa. Brat Albert jak rasowy palacz, zaciągnął się dymem. Bracia patrzyli , jak Brat Albert umiera paląc papierosa. Może w tym momencie przypomniał sobie, jak lekarz bez znieczulenia amputował mu nogę. Tragiczne dni powstania styczniowego trwały w jego świadomości aż do śmierci. To wówczas Chmielowski poprosił cygaro, które stać się miało środkiem uśmierzającym.

Minęła noc. Nadszedł dzień Bożego Narodzenia. Chory poprosił o szklankę wody. W samo południe – 25 grudnia 1916 roku – Brat Albert zmarł. Tym samym , jak poucza Kościół, narodził się dla nieba. Wiadomość o śmierci rozeszła się po kraju lotem błyskawicy. Głęboko wierzono , że umarł święty.

Przez dwa dni krakowianie oddawali hołd Bratu Albertowi. Trumna ze zwłokami wystawiona była w kaplicy Albertynów. 28 grudnia nastąpiła eksportacja do kościoła Bożego Ciała. Mszę św. żałobną celebrował biskup krakowski Adam Stefan Sapieha, w asyście arcybiskupa Franciszka Symona i biskupa sufragana Anatola Nowaka.  W ceremonii żałobnej udział wzięli profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezydent Krakowa Juliusz Leo i tłumy mieszkańców Krakowa.

Po mszy św. – przy dźwięku dzwonów – kondukt żałobny wyruszył w kierunku cmentarza Rakowieckiego. Tutaj w skromnej ziemnej mogile pogrzebano Brata Alberta.

Na grobie umieszczono napis: „Brat Albert, wierny sługa Boży, ojciec ubogich  nędzarzy, założyciel braci i sióstr III Zakonu św. Franciszka, walczył za ojczyznę w 1863 r. Niech spoczywa w pokoju”.

Śmierć Brata Alberta rozpoczęła jego pośmiertny żywot. Pierwsze kroki na drodze do wyniesienia go ku chwale ołtarzy przedsięwzięto już w roku 1932. 15 września dokonano na cmentarzu Rakowickim ekshumacji kości Brata Alberta, które przełożono do metalowej trumny. Po zakończeniu II wojny światowej kardynał Adam Sapieha rozpoczął na szczeblu diecezjalnym proces informacyjny. Zgodnie z wymogami kanonicznymi, 31 maja 1949 r. dokonano ekshumacji szczątków Brata Alberta przeniesiono je do kruchty kościoła Karmelitów Bosych przy ulicy Rakowickiej. Papież Paweł VI 20 stycznia 1977 roku wydał dekret o heroiczności cnót Brata Alberta .

Postać Brata Alberta zawsze fascynowała Karola Wojtyłę.

Już jako papież Jan Paweł II – w książce „Dar i tajemnica” – pisał:  „W dziejach polskiej duchowości św. Brat Albert posiada wyjątkowe miejsce. Dla mnie jego postać miała znaczenie decydujące, ponieważ w okresie mojego własnego dochodzenia do sztuki, do literatury i do teatru, znalazłem w nim szczególne duchowe oparcie i wzór radykalnego wyboru drogi powołania (…)Również i ja, jako młody kapłan w okresie wikariatu u św. Floriana w Krakowie, poświęciłem mu utwór dramatyczny zatytułowany „Brat naszego Boga”, spłacając w ten sposób szczególny dług wdzięczności, jaki wobec niego zaciągnąłem”.

W kolejnej swoje książce – Wstańcie, chodźmy! – Ojciec święty wspomina: „Szczególnie w mojej pamięci, a nawet więcej, w moim sercu, ma Brat Albert – Adam Chmielowski. (…) Był dla mnie postacią przedziwną. Bardzo byłem z nim duchowo związany.(…) Widziałem w nim model, który mi odpowiadał: rzucił sztukę, żeby stać się sługą biedaków – opuchlaków , jak ich nazywano. Jego dzieje bardzo mi pomogły zostawić sztukę i teatr, i wstąpić do seminarium duchownego”. Jak widać losy ks. Karola Wojtyły stały się podobnymi do losów Brata Alberta.

W miejscu przyjścia na świat Brata Alberta – w Igołomi – 22 stycznia 1967 roku arcybiskup Karol Wojtyła mówił: „Umiera artysta, rodzi się sługa ubogich. Znajdują go jego właśni przyjaciele po pędzlu, ludzie wysokiej kultury w takim miejscu w Krakowie, w którym szukało się tylko ludzi upadłych, w takim miejscu, o którym zresztą wówczas nie pamiętano, nikt z porządnego towarzystwa tam nie chodził, nie trafiał, bo tam trafiały tylko największe wyrzutki społeczne, tam zaprowadziła Adama Chmielowskiego ręka Boża. I tu powiedział mi Bóg: Biegaczu, to jest twoja droga. Wtedy też zmienił swoje imię. Przestał się nazywać Chmielowskim i Adamem, nazwał się Bratem Albertem, naśladowcą św. Franciszka, tercjarzem jego zakonu, sługą ubogich (…)Wtedy najbardziej wezwał go Bóg do winnicy swojej. Zaczął w tej winnicy Albert (…) nową pracę. Nie była to, zdawać by się mogło , praca twórcza, nie powstawały żadne dzieła pędzla, żadne dzieła kultury artystycznej, ale powstawały o wiele większe od tych, dzieła Boże w ludziach, a najznamienniejszym było to, że te dzieła Boże powstawały z ochłapów i łachmanów. Tam, gdzie zdawało się, że już nic Bożego nie ma w człowieku, tam ten człowiek posłany od Boga, któremu było na imię Albert, umiał jeszcze coś Bożego znaleźć, umiał jakąś iskrę Bożą wykrzesać w duszy ludzkiej, która nigdy, jakkolwiek bardzo byłaby upodlona i upadła, nigdy nie przestaje być obrazem i podobieństwem Boga. Tak dźwigał z upadku tych, którzy najbardziej upadli, uczynił ich swoimi przyjaciółmi, swoimi towarzyszami, swoimi braćmi (…)Tak się spełniła ta (…) godzina jego życia, jego niezwykłego powołania. Była to godzina największej pokory i zarazem największej miłości. Była to godzina , w której na oczach Krakowa i na oczach całej naszej Ojczyzny rodził się i wzrastał wśród nas nowy święty”.

Już jako papież Jan Paweł II – w czasie drugiej pielgrzymki do Ojczyzny – na krakowskich Błoniach 22 czerwca 1983 r. beatyfikował dwóch zaprzyjaźnionych ze sobą zakonników , powstańców  roku 1863, ojca Rafała Kalinowskiego i Brata Alberta.

            12 listopada roku 1989 papież Jan Paweł II kanonizował w Rzymie – Brata Alberta. W tymże dniu do zgromadzonych pielgrzymów  przemówieniu na Anioł Pański Ojciec Święty powiedział: „Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla nas stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. Tak mówi o Chrystusie Jego Apostoł święty Paweł. Tak mówi o Chrystusie do nas dzisiaj święty Franciszek z Asyżu i jego duchowy syn, nasz współbrat, wyniesiony do chwały ołtarzy – Adam Chmielowski, Brat Albert. Dlatego, jak święty Franciszek, stał się miły Chrystusowi i Jego Matce. Znak solidarności z człowiekiem. Ile wielorakiej nędzy jest dziś wśród nas. A on mówi po prostu: Trzeba być dobrym, jak chleb. Panie dobry, jak chleb. Niech ziemia nasza stanie się ołtarzem , a chleb komunią dla spragnionych Ciebie”.

Brat Albert

Cmentarz choleryczny (Luborzyczka) - usytuowany na wzgórzu. Teren porośnięty luźno drzewami i krzewami. Na długo zapomniano o miejscu spoczynku ok. 800 osób. Tu w 1849 r. grzebano ciała zmarłych wskutek straszliwej zarazy - cholery, która nawiedziła te tereny przemieszczając się błyskawicznie od Śląska. To miejsce zostało w listopadzie 2003r. zwrócone społeczeństwu poprzez poświęcenie , odnowienie cmentarza i postawienie pomnika. Na tablicy zbiorowej mogiły widnieją słowa "Świętą i zbawienną jest myśl - modlić się za zamarłych". O odnowienie cmentarza zabiegały nauczycielki igołomskiego gimnazjum.

Historia Wawrzeńczyc 

    Założycielem Wawrzeńczyc zapewne był jakiś Wawrzyniec, jego dziedzic - Andrzej (możnowładca na dworze Bolesława Krzywoustego) darował wieś przed 1149 rokiem benedyktynom we Wrocławiu. Nie wiadomo jak długo byli oni w posiadaniu wsi, bo w tym roku była ona w posiadaniu księży Norbertanów klasztorów św. Wincentego we Wrocławiu.

    Ważną datą jest rok 1223, kiedy to biskup Iwo Odrowąż postawił w Wawrzeńczycach murowany kościół p.w. św. Marii Magdaleny. Już wtedy uważano, że pierwszy drewniany kościół wzniesiono tuż po wprowadzeniu chrześcijaństwa na ziemiach polskich.

    W latach 1306-1308 Wawrzeńczyce były bazą wojsk biskupa Muskaty i wójta Alberta w okresie wojny o tron krakowski Władysława Łokietka. Biskup pali okoliczne kościoły wierne Łokietkowi.

    Dzisiejsza wieś Wawrzeńczyce od II połowy XIII wieku do końca XIV pełniły funkcje miasta tak jak pobliskie Nowe Brzesko. Odbywały się tu cykliczne jarmarki i targi, działało tu kilka cechów, z całą pewnością szewski, ale było tu: krawcy, garncarze, rzeźnicy, wikliniarze, browarnicy, młynarze, kowale, bednarze, karczmarze, był i łaziennik. Przy kościele w Wawrzeńczycach była szkoła, która jak wiadomo była wyłącznym przywilejem miasta. W Wawrzeńczycach były również rogatki do poboru myta, co jest dodatkowym atrybutem miasta. Właściciele domów "mieszczańskich" - karcz, warzyli i prowadzili wyszynk piwa i miodu. W 1783 roku Wawrzeńczyce były w posiadaniu biskupa krakowskiego. Proboszczem Wawrzeńczyc zawsze był każdorazowo biskup sufraganii krakowskiej. W 1787 roku było tu 1056 mieszkańców, dwór, suszarnia, austeria (karczma żydowska) i dwa młyny.

Wzmianki historyczne o pozostałych miejscowościach gminy

Pobiednik Mały: wieś parafialna, od XIII wieku własność klasztoru norbertanek na Zwierzyńcu . Niewątpliwie historyczny ośrodek osadniczy to skupisko zabudowy w rejonie kościoła, położone na nieznacznym wzniesieniu. Data powstania parafii p.w. św. Wojciecha Męczennika nie jest dokładnie znana. Powstała najprawdopodobniej między rokiem 1254 a 1325. Pierwszy kościół był niewielki - drewniany, dotrwał on do roku 1914, kiedy to się spalił. Obecny kościół zbudowany w latach 1955-56 wg projektu Romana Staffa.

Pobiednik Wielki: podobnie jak Pobiednik Mały był własnością norbertanek na Zwierzyńcu. Wieś ma przysiółek - Brzostek, wcześniej samodzielna wieś. Wieś posiadała wilgotne grunty wymagające osuszania tzw. "przykopami". Ostatnimi właścicielami folwarku byli Ludmiła i Seweryn Lisiccy.

Tropiszów: należał i należy do parafii igołomskiej - od XIII wieku własność klasztoru benedyktynek w Staniątkach. Od 1788r. folwark należał do szpitala św. Łazarza w Krakowie. Pozostałości po zabudowaniach dworskich i folwarcznych pochodzą z XIX/XX w. W 1945r. majątek przejął Skarb Państwa. Ostatnim właścicielem dworku i majątku był Henryk Wójcicki.

Dobranowice: od początku własność rycerska - ród Poborowskich. Dawniej należały do parafii Poborowice, która powstała między rokiem 1355 a 1381. Była to fundacja właścicieli Poborowic i sąsiednich wiosek. W roku 1614 pierwszy drewniany kościół został rozebrany, gdyż został bezczeszczony i znacznie zniszczony w roku 1550 przez arian. Nowy odbudowali ówcześni właściciele Poborowic i Dobranowic . W roku 1886 kościół był w ruinie, do tego stopnia , że chwiał się przy silnym wietrze. Nie opłacało się go restaurować. Dlatego w 1887r. proboszcz ksiądz Władysław Kuciński przeniósł tabernakulum do murowanej kaplicy na cmentarzu, a kościół rozebrano. Nowy, murowany został w 1889 roku konsekrowany przez biskupa.

Rudno Górne : od początku własność rycerska - ród Poborowskich. Nad strumykiem Rudnik był młyn, w którym mielono zboże wtedy, gdy był wysoki poziom wody. W 1793 właścicielem był Bogusław, a później Jan Ślaski.

Złotniki : własność duchowna klasztoru benedyktynów w Sieciechowie koło Kozienic. We wsi był folwark zwany Łaźnia. Ostatnim jego dzierżawcą był Ignacy Kruszewski - 120 ha.

Stręgoborzyce: wieś miała przysiółek Tomaszów, jedna z posiadłości rycerskich w gminie. Był tu dwór i folwark rycerski. W ciągu kilkusetletnich dziejów wsi kilkanaście razy zmieniały się rody właścicieli. Po zabudowaniach dworskich niewiele ocalało; zagajnik (dawny park) i fragmenty stajni. W zachodniej części wsi był zespół dworski Stefanów, który przebudowano w 1925 roku na szkołę wg projektu inż. Petersona.

Żydów: parafia wawrzyniecka. Początkowo właścicielami był ród rycerski herbu Szreniawa. Ostatnim właścicielem dworku i majątku w latach trzydziestych XX wieku był hrabia Henryk Morstin.

Koniec XIX i początek XX wieku, to ciężki okres dla mieszkańców gminy. Duży przyrost naturalny powoduje przeludnienie, panuje powszechny "głód ziemi". Najbliższy, największy i tradycyjny ośrodek miejski - Kraków, który mógłby wchłonąć nadwyżki ludnościowe jest niedostępny, leży bowiem za austriackim kordonem.

Niestety wiele cennych zabytków uległo niestety zniszczeniu a zachowały się jedynie na fotografiach.


Igołomia - figura kolumna przy posesji nr 14 z 1661r.

Tropiszów, kapliczka przy drodze do osiedla Zakopane, wiek XVIII/XIX Rzeźba św. Jana Nepomucena oraz fragment słupa z zawalonego zadaszenia.

Pobiednik Mały, dawny kościół parafialny, spalony w 1914r.

Zofipole - pawilon ekspozycji archeologicznej.
 

Tropiszów, dwór. Widok od strony pd-zach.
 

Żydów - dawny zespół dworsko -folwarczny, fragment spichlerza dworskiego z końca XIX w.
   
Stręgoborzyce - Tomaszów, zespół dworsko - folwarczny, dawny dwór z XIX w.    


Zabytki - co warto zobaczyć w gminie

    Zespół Pałacowo-Parkowy w Igołomi: mijając Igołomię zwraca na siebie na samym końcu wsi, aleja kasztanowa prowadząca od drogi sandomierskiej w stronę rozległej kępy drzew dobrze zachowanego krajobrazowego parku, kryjącego pałac, uważany za najpiękniejszą budowlę klasycyzmu województwie małopolskim. Położony częściowo na wyższej, częściowo na niższej terasie wiślanej. Historycznie pierwotnie siedziba rycerska Boturzynskich herbu Łzawa, od wieku XVI wielokrotnie zmienia właścicieli. Obecne założenie ukształtowane w XVIII/XIX wieku w okresie posiadania przez rodziny Wodzickich i Przerembskich. Do 1945 r. własnością Morstinów. Obecnie w użytkowaniu Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk.

    Pałac w Igołomi - zbudowany w XVII/XIX wieku z fundacji Franciszka Wodzickiego właściciela Igołomi, choć być może rezydencję zbudowała dopiero jego córka Łucja z Wodzickich Przerębska. W owych czasach Igołomia słynęła z pięknych widoków, które roztaczały się na dolinę Wisły, Puszczę Niepołomicką i grzbiety Karpat. Uważa się, że budowla jest dziełem wybitnego architekta Piotra Christiana Aignera.
Pałac, wybudowany na planie prostokąta, z portykiem wspartym na czterech wysmukłych jońskich kolumnach i trójbocznym ryzalitem od ogrodu kryjącym okrągły salon. Bryła pałacu jest bardzo prosta, a dekoracja nader oszczędna. Elewacje są boniowane na narożach, boniowanie występuje ponadto w elewacji ogrodowej na trójbocznym ryzalicie oraz kondygnacji suterenowej. Portyk dźwigający trójkątny fronton odznacza się niezwykle starannie wyciętymi jońskimi kapitelami podobnie jak i pilastry znajdujące się w tle portyku. Obramienia okien są proste o wysmukłych konsolkach podtrzymujących gzymsiki z daszkami o wygiętych połaciach. Płyciny w parapetach okien wypełnia ornament meandrowy zapożyczony najprawdopodobniej od Neufforge'a. Rozkład pomieszczeń typowy dla rezydencji wiejskich wznoszonych na przełomie XVIII i XIX wieku. Apartamenty reprezentacyjne położone są na parterze: na osi przedsionek o ściętych wewnętrznych narożach i okazały salon ciągnący się przez obie kondygnacje. Po bokach znajdują się dwa trakty pokojów, podzielone w części wschodniej korytarzem. 
Najobszerniejszym i najokazalszym wnętrzem pałacu jest salon okrągły o średnicy 9,40 m ciągnący się przez dwie kondygnacje z balkonem od strony ogrodu, ozdobiony sztukatorsko dekoracją wyobrażającą gryfy. Zwraca uwagę kominek zwieńczony napoleońskim orłem, poniżej którego widzimy scenę składania ofiar Eskulapowi, objaśnioną napisem "Offrande a Esculape". Wybór tematu tłumaczy legenda związana z Igołomią, mówiąca, że była ona darem królowej Bony dla lekarza, do którego zwykła się zwracać "idolo mio". Stąd miejscowość wzięła nazwę. W sąsiadującym z salonem gabinecie ściany ozdobione zostały oryginalną jaskrawą dekoracją cokołu, złożoną z par sfinksów. Sufity większości pomieszczeń zdobią rozety, ułożone z liści akantu. Dekoracja sztukatorska rezydencji jest dziełem Fryderyka Baumana. Pałac zachował do dzisiaj wiele elementów pierwotnego wyposażenia, jak część stolarki, okucia lub klamki, dzięki czemu może uchodzić za swego rodzaju unikat.
W pałacu mieści się obecnie pracownia archeologiczna i muzeum. Rozległy park, pełen starych drzew z dużą polaną widokową, opada na południe w stronę nie istniejącego już stawu, gdzie przemyślnie ukształtowany półwysep sprawiał wrażenie wyspy.

Pałac w Igołomi        
     

Muzeum Archeologiczne w Igołomi - w pracowni archeologicznej Polskiej Akademii Nauk w Pałacu w Igołomi można zobaczyć: amfory, skorupy, naczynia ceramiczne, ozdoby i narzędzia pracy ludzi sprzed 5 tysięcy lat.

Zdjęcie z muzeum - naczynia ceramiczne

Piece garncarskie i dymarki w rezerwacie archeologicznym 
w Zofipolu


    Odsłonięto tu pozostałości dużego ośrodka produkcji żelaza i glinianych garnków, funkcjonującego w okresie wpływów kultury prowincjonalnorzymskiej. Wytwarzano wówczas doskonałe naczynia ceramiczne, toczone na kole, a następnie wypalane w dwupoziomowych piecach. W trakcie badań archeologicznych odkryto ponad 90 takich pieców. Do produkcji hutniczej służył zespół dymarek, w których wytapiano żelazo z rud darniowych. Dymarki - prymitywne urządzenia hutnicze do wytapiania żelaza były stosowane w Polsce w starożytności do czasu wprowadzenia procesu wielkoszybowego. Piece typu dymarkowego, tworzące regularne, wieloszeregowe układy, miały kształt cylindrycznych jamo średnicy od 40 do 60 cm, wykopanych w ziemi do głębokości ok.50 cm. Po rozpaleniu ognia wsypywano do nich na przemian warstwy węgla drzewnego i warstwy rudy. Bardziej udoskonalone dymarki miały kopulastą nakrywę glinianą, w której znajdował się otwór do wsypywania paliwa i rudy oraz do wydobywania wytopionego żelaza po bokach. 

Zdjęcia pieców  

Kościół p.w. Narodzenia N.M.P. w Igołomi - pierwsza wzmianka o kościele w Igołomi pochodzi z roku 1229. Parafia p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny powstała między rokiem 1300 a 1325. Na pewno od 1300 roku był tu drewniany kościół. Nowy, murowany wybudowano w roku 1385 na mistrza Świetosława doktora prawa Akademii Krakowskiej, konsekrowany w 1430 r. przez biskupa krakowskiego Jarosława. Odnawiany i przebudowywany. Gotycki silnie zniekształcony i w znacznym stopniu pozbawiony cech stylowych. Dobrze zachowane gotyckie prezbiterium ze sklepieniem krzyżowo-żebrowym (XVw.) i oknami ostrołukowymi. Ołtarze: główny i 3 boczne rokokowe sprzed 1788r., w głównym ołtarzu krzyż z przełomu XVI i XVII w., epitafium marmurowe, renesansowe Anny i Mikołaja Ożarowskich. Nad nawą wysoka wieżyczka na sygnaturkę, barokowa, z roku ok. 1765, w całości pobita blachą i zniekształcona w XIX - XX w. Na ścianie bez trudu odnajdziemy tablicę przypominającą, że właśnie w Igołomi przyszedł na świat Adam Chmielowski, św. Brat Albert. Obok kościoła znajduje się klasycystyczna, murowana z cegły dzwonnica zbudowana w 1660r. 

 
Kościół w Igołomi Ołtarz      
 
Dzwonnica        

Muzeum św. Brata Alberta w Igołomi - mieści się w budynku za murem klasztornym. Ten święty tu się urodził i tu spędził dzieciństwo. Siostry Albertynki w jego domu stworzyły muzeum. Można w nim oglądać fotografie i przedmioty, których używał Adam Chmielowski, spacerować po miejscach gdzie się bawił i opiekował młodszym rodzeństwem. Przywieziono tu nawet drzewo, pod którym został ciężko ranny w bitwie pod Mełchowem w 1863 r. i stracił nogę. W roku 2002 imię św. Brata Alberta nadano Gimnazjum w Igołomi.

Muzeum – typu biograficznego, powstało w 1995r. dzięki staraniom sióstr Albertynek 
i metropolity krakowskiego kardynała Franciszka Macharskiego. Zajmuje pomieszczenie w budynku z końca XIX w, w który urodził się w roku 1845 Adam Chmielowski.
Muzeum zgromadziło eksponaty związane z historią wsi, z wyposażeniem i działalnością komory celnej (m.in. pulpit kancelaryjny, krzesła, stół z przyborami do pisania i liczenia, banknoty, kufry podróżne), z osobą św. Alberta (np. pamiątki beatyfikacyjne).
Zaaranżowano również wnętrze pokoju mieszkalnego z wyposażeniem pochodzącym 
z połowy XIX w. (łóżko, kołyska, komoda, makatki, dywan).

Powierzchnia muzeum: ok. 80 m2 
Liczba eksponatów: ok. 350
Możliwość zwiedzania: w każdy dzień tygodnia do zmroku.
Adres: 32-126 Igołomia 32, tel. (012) 287-30-08

Dom Brata Alberta  

Klasa Regionalna w Szkole Podstawowej im. Powstania Styczniowego w Igołomi 
Motto „ Gdzie serce twoje, tam skarb twój” towarzyszy wystawie zorganizowanej w 2003r. w budynku Szkoły Podstawowej w Igołomi. Zgromadzone eksponaty pochodzą z domów rodzinnych młodzieży szkolnej realizującej program edukacji regionalnej i uczestniczącej w zajęciach o tematyce „Starocie – wyrzucić czy zostawić?”. Są to przedmioty z zakresu gospodarstwa domowego (forma do pieczenia pączków, waga), rolnictwa (warkocze słomiane), rzemiosła, historii szkoły (ławka z wyposażenie, dokumenty), także historii narodowej (szabla, bagnet).

Klasa Regionalna w Igołomi  

Liczba eksponatów: ok. 200
Możliwość zwiedzania: od poniedziałku do piątku (do godz. 18.00) poza okresem wakacyjnym)
Adres: 32-126 Igołomia, tel. (012) 287-30-31
Opiekunami klasy w szkole są: Dorota Ryńca-Ropek i Maria Rysak.

Kuźnia w Igołomi- tradycje wytopu i przerobu żelaza to także igołomska kuźnia. Zna ją niemal każdy, choć tylko niewielu wie o jej istnieniu. Usytuowana przy alei dojazdowej do zespołu pałacowo-parkowego. Zbudowana na pocz. XIX wieku. Klasycystyczna, murowana z cegły, otynkowana, dach siodłowy ale przerabiany, kryta dachówką. Przedłużona w XX w. Prostokątna, od frontu podcień filarowo-arkadowy, zwieńczony trójkątnym przyczółkiem , podwyższonym. Obszerne wejście dwuskrzydłowe o stolarce klepkowej. Wewnątrz zachowany piec i resztki wyposażenia. Wysoki ośmioboczny komin. Skąd tę kuźnię znamy?
Z grafiki Artura Grottgera, przedstawiającej słynną scenę kucia kos przez styczniowych powstańców. Malarz z autentycznej kuźni uczynił tło jednego z kartonów cyklu rysunkowego "Polonia" ("Rekrutacja", "Kucie kos", "Bitwa", "Schronisko", "Obrona dworu", "Po odejściu wroga", Żałobna wieść", "Na pobojowisku"), który po przeszło 100 lat silnie przemawia do patriotycznych uczuć Polaków.

Kuźnia w Igołomi

Kaplica cmentarna w Igołomi- zbudowana 1891-1982 r. z fundacji rodziny Penotów, właścicieli wsi Glewiec. Murowana z cegły, okna i wejście zamknięte półkoliście, w wejściu drzwi z blach żelaznych okutych sztabami. Dach dwuspadowy, na nim sześcioboczna wieżyczka pobita blachą z latarnią zwieńczoną iglicą i krzyżem z datą 1892 r. Pod kaplicą krypta grobowa rodziny Penotów.

Kaplica cmentarna w Igołomi

Pomnik (obelisk) Powstańców Styczniowych w Igołomi- 15.08.1863 roku doszło do bitwy na polach czernichowskich koło Igołomi. Polegli w czasie bitwy powstańcy pochowani zostali na igołomskim cmentarzu a ich pamięć uczczono pomnikiem.

Pomnik Powstańców Styczniowych w Igołomi

Obelisk na cmentarzu parafialnym

20 stycznia 2006 r. na cmentarzu parafialnym w Igołomi poświęcono i odsłonięto obelisk dla uczczenia pamięci poległych bezimiennych powstańców styczniowych i żołnierzy.
Głaz z wyrzeźbioną postacią żołnierza na tle krzyża ustawił na zbiorowej mogile kamieniarz z Nowego Brzeska Mariusz Błaszkiewicz.
Na tablicy wyryty napis: „Grób bezimiennych żołnierzy, którzy oddali życie za Ojczyznę” oraz sentencja „Błogosławieni, którzy umierają w Panu”.
Inicjatorami utrwalenia pamięci poległych powstańców i żołnierzy byli nauczyciele Szkoły Podstawowej w Igołomi: Urszula Domino i Andrzej Kudła.

 


Zespół kościelny w Pobiedniku Małym


Kościół parafialny p.w. św. Wojciecha
Do parafii Pobiednik Mały należą dwie miejscowości: Pobiednik Mały i Pobiednik Wielki i liczy 800 wiernych. Parafia Pobiednik Mały była własnością klasztoru Norbertanek na Zwierzyńcu (herb Gryf). Data powstania parafii pod wezwaniem św. Wojciecha Męczennika nie jest dokładnie znana. Powstała najprawdopodobniej między rokiem 1254 a 1325, wiadomo to stąd, że Norbertanki, będące właścicielkami wioski, wymieniają w dokumencie z roku 1954: pola, las, łąki, karczmę, młyn ze stawami rybnymi, ale o pobiednickim kościele i jego patronie nie wspominają. Musiały przecież być przynajmniej jego współfundatorkami. W zachowanych źródłach jako fundator występuje kasztelan krakowski Jakub Bonar, który część majątku na ten cel oddał Norbertankom. Na pewno w 1326 r. plebanem kościoła był Mikołaj.
Zespół kościelny usytuowany jest w obrębie najstarszego ośrodka osadniczego Pobiednika Małego, na niewielkim, owalnym podwyższeniu terenu, prawdopodobnie pierwotnie nawodnionym, posiadającym walory obronności. Powiązany z wsią krótkim odcinkiem drogi dojazdowej. U jej wylotu, po stronie południowej, znajduje się kościół wolno stojącą dzwonnicą, po stronie północnej – ogród plebański, nowa plebania. W XIX wieku przy plebani znajdował się zespół zabudowany folwarku z budynkami usytuowanymi w czworobok otaczający dziedziniec. Kościół wzmiankowany w 1326 r. W wieku XV niewielki, drewniany, spalony w 1914 r. Obecny kościół zbudowany w latach 1955 – 56 wg projektu Romana Staffa, częściowo zmienionym w czasie realizacji. Ponownie przebudowany w 1967 r. . Prezbiterium kościoła zwrócone w kierunku północnym. Mur z cegły i żelbetonu, kryty blachą. Pierwotnie jednonawowy z parą kaplic. Otoczony otwartymi podcieniami arkadowymi. Po przebudowie w 1967 roku podcienia zabudowano i przekształcono w nawy boczne. Prezbiterium prostokątne, krótkie, z dwiema przybudówkami. Dachy dwuspadowe i pulpitowe, na kalenicy niewielka, czworoboczna wieżyczka na sygnaturkę. Strop żelbetowy.
W głównym ołtarzu znajduje się obraz św. Wojciecha, patrona świątyni oraz kopia obrazu „Jezu, ufam Tobie”. Boczne ołtarze poświęcone zostały Matce Boskiej Częstochowskiej i św. Józefowi.
Niestety, ołtarz główny, wykonany z drewna orzechowego, został zaatakowany przez szkodniki i jego stan się pogarsza. Nie są czynne organy piszczałkowe, które wymagają pilnego remontu. Odnowienia wymaga także sama świątynia.
Podziwiać tu możemy monstrancję , w tzw. Stylu „Rejencji”, kielich późnorenesansowy, z herbem Brochowicz i inicjałami NK PP, restaurowany ok. 1715 roku, cztery relikwiarze drewniane, również w stylu „Rejencji”.
W otoczeniu kościoła po stronie wschodniej i południowej rośnie kilka kilkusetletnich lip. Według informacji miejscowej ludności po wschodniej stronie budynku kościelnego znajdował się przykościelny cmentarz. Przed kilku laty, z inicjatywy mieszkańców wsi, wybudowano nową plebanię, którą w roku 2000 poświęcił ks. Biskup Kazimierz Nycz.
 

Kościół parafialny w Pobiedniku Małym

Wnętrze kościoła
w Pobiedniku Małym

Dzwonnica przy kościele

Wzniesiona w roku 1908, w miejscu poprzedniej. Murowana z cegły, kryta dachówką ceramiczną, podzielona gzymsami na dwie kondygnacje. Podziały ścian ramowe, gzyms koronujący, uskokowy, dach dwuspadowy o niskim nachyleniu połaci. W górnej kondygnacji okna zamknięte odcinkowo.

Grób Powstańców Styczniowych na cmentarzu parafialnym

Mogiła powstańców znajduje się w środku cmentarza parafialnego w Pobiedniku Małym. To właśnie tu, na polach pobiednickich, tragicznie polegli powstańcy z oddziału „Żuawi śmierci”, czyli powstańczego oddziału utworzonego przez francuskiego oficera Franciszka de Rochebrunena. Podobny oddział zorganizował kapitan Stefan Malczewski, który został przez Rosjan rozbity w Pobiedniku. Płyta nagrobkowa z granitu, po lewej stronie krzyże. Na środku zdobiony, metalowy krzyż, na nim tabliczka z napisem: „Grób powstańców 1863”

A taki był przebieg bitwy w Pobiedniku
O poranku 5 maja 1863 roku mieszkańcy Pobiednika Wielkiego zauważyli zbliżający się od Igołomi, oddział wojska. Byli to powstańcy. Przemieszczali się w szybkim tempie, traktem do centrum wsi . Na czele oddziału jechał kapitan Stefan Malczewski. W pewnym momencie kolumna powstańców została otoczona przez wielokrotnie silniejszy oddział wojska rosyjskiego i zaatakowana z zaskoczenia. Rosjanie, zaczajeni i zamaskowani w okolicznych lasach, tylko czekali na moment, by zaatakować świeżo przybyły oddział powstańców. Wywiązał się zaciekły bój. Powstańcy byli stosunkowo nieźle uzbrojeni i wyposażeni. Posiadali nowoczesne belgijskie sztucery. Już w trakcie walki okazało się jednak, że broń ma fałszywe naboje, którymi nie można było strzelać. Sabotaż czy oszustwo? Firmy, produkujące sztucery dla powstańców, były nieustannie szpiegowane przez rząd carski. Jedynym wyjściem była walka wręcz. Żniwo tej bitwy było obfite, poległych wielu. Następnego dnia wyznaczone przez Rosjan podwody miejscowych włościan zbierały poległych na wozy i wywoziły na pobliski cmentarz w Pobiedniku Małym. Na cmentarzu, a raczej na cmentarnej drodze, wykopano duży, głęboki dół, do którego wrzucano nagie ciała powstańców. Układano je warstwami. Po zwiezieniu i wrzuceniu wszystkich ciał, dół zasypano ziemią u ułożono trawnik z darniny. Represyjne przepisy zaborców i wściekłość ruskich żołdaków nie dopuściły do chrześcijańskiego pogrzebu. Ksiądz, pełniący w tym czasie obowiązki proboszcza nie wykazał żadnego zainteresowania.
Przez 100 lat na czterech rogach grobu rosły cztery czerwone klony – symbol przelanej krwi.

Wawrzeńczyce

Parafia św. Marii Magdaleny i św. Zygmunta w Wawrzeńczycach
Parafia wawrzeńczycka powstała najprawdopodobniej w XII wieku, jednak pierwszy murowany kościół zbudowano w roku 1223 z fundacji biskupa Iwona Odrowąża. Do tego czasu musiał istnieć kościół drewniany. Pierwszy kościół wzniesiono tuż po wprowadzeniu chrześcijaństwa na ziemiach polskich. Jest wielce prawdopodobne, że chrześcijaństwo na ziemię proszowicką dotarło z Moraw. Biskup Prandota w roku 1245 gościł w Wawrzeńczycach arcybiskupa gnieźnieńskiego – Fulkona. W latach 1306 – 08 Wawrzeńczyce były bazą wojsk Muskaty i wójta Alberta w okresie wojny o tron krakowski Władysława Łokietka. W 1326 roku plebanem w Wawrzeńczycach był Saul. Kroniki kościelne pod datą 8 kwietnia 1676 roku informują, że warzyniecki kościół spalił się. W 1783 roku Wawrzeńczyce nadal były w posiadaniu biskupa krakowskiego. Proboszczem parafii był każdorazowo biskup sufraganii krakowskiej. Obecny kościół z wieku XV z wyzyskaniem części starszych, rozbudowany na przełomie XVII – XVIII w. Był on kilkakrotnie niszczony przez pożary oraz działania wojenne i za każdym razem odbudowywany. Również wskutek niewłaściwej restauracji i rozbudowy pozbawiony w znacznej mierze charakteru stylowego. Obecnie zaledwie część budowli zachowała swój oryginalny, gotycki charakter. Prezbiterium prostokątne, dwuprzęsłowe, gotyckie, z partiami murów o układzie wendyjskim. Prezbiterium sklepione krzyżowo z żebrami. Tęcza ostrołukowa. Na zewnątrz szkarpy. Gotycki szczyt fasady frontowej oraz szczyt prezbiterium odbudowane po zniszczeniu 1917 roku; na ścianie szczytowej prezbiterium charakterystyczny układ cegieł, w tzw. jodełkę. Ołtarz zdobi kurdyban (tłoczona skóra) z różnokolorowymi deseniami o motywach roślinnych. Szersza nawa prostokątna. Przy prezbiterium od strony północnej zakrystia i skarbczyk. W latach międzywojennych w roku 1919 –32 wg projektu inż. Bogdana Tretera wybudowano od strony południowej półokrągłą kaplicę Matki Boskiej Bolesnej z obejściem, na miejscu prostokątnej z czasu 1676 r. Świątynia posiada sześć ołtarzy.
Główny ołtarz barokowy, przerobiony w 1877 roku. Przy nawie od strony północnej ołtarz Matki Bożej Szkaplerznej z Dzieciątkiem Jezus z 1741 roku z kruchtą, zestawiony z fragmentów
późnorenesansowych i barokowych z obrazami późnobarokowymi: Matki Boskiej Szkaplerznej, św. Józefa, św. Anny, św. Joachima. Lawetarz kamienny z odpływem wody na zewnątrz. Obraz Matki Boskiej barokowy. Epitafia; Marcjany z Romerów, voto Gorayskiej, noto Kowalskiej i jej synowej z Bukowskich Tomaszowej Gorayskiej z 1793 r., ks. Jakuba Śmigalskiego 1789 r. Monstrancja wczesnobarokowa, stopa przerabiana ok. 1700 r. Dwa kielichy: 1646 i późnobarokowy z cechą imienną G H złotnika wrocławskiego Gotfryda Heintzego i cechą miejską Wrocławia. Dwa ornaty haftowane z wieku XVIII.
Okna ostrołukowe. Odrzwia w prezbiterium do zakrystii zamknięte trójliściem ściętym, z XV-XVI w. Portal z kruchty północny, do kaplicy kamienny, ostrołukowy, profilowany i fazowany, nad nim tarcza z herbem Nieczuja, późnogotycka, nad portalem kruchty herb Korab i insygnia biskupa Jakuba Zadzika, pochodzące podobno z dawnej bramy przejazdowej obok katedry w Kielcach.
Warto zwrócić uwagę na fakt, iż na kształt artystyczny kościoła mieli wpływ miejscowi artyści i rzemieślnicy. Wykonana z lipowego drewna „Pieta”, stanowiąca centralny punkt ołtarza Matki Bożej Bolesnej, została wykonana przez Jakuba Adamka, dwa boczne wyrzeźbione w białym kamieniu ołtarze zostały wykonane w latach 1946-47 przez
miejscowego kamieniarza Franciszka Łuczywo, zaś figurę Jezusa Ukrzyżowanego na wschodniej ścianie kościoła wykonał Antoni Komenda z Igołomi.
Wieżyczka na sygnaturkę typu barokowego.
Kalendarium parafii
1223 - przypuszczalny czas budowy przez biskupa Iwona Odrowąża murowanego kościoła parafialnego pw. Marii Magdaleny
1245 - w Wawrzeńczycach przebywają – biskup krakowski Prandota i arcybiskup gnieźnieński Fulka
1347 - umiera w Wawrzeńczycach biskup krakowski Jan Grot

1350 - biskup krakowski Piotr Tomicki przeznacza tutejszą parafię jako stałe uposażenie kolejnych pomocniczych biskupów krakowskich, którzy od tego czasu aż do zaborów sprawować będą w Wawrzeńczycach funkcję proboszczów
1393- 13 listopada król Władysław Jagiełło z żoną Jadwigą uczestniczą w wawrzeńczyckim kościele we mszy św.
1676 - pożar kościoła i jego odbudowa przez biskupa Mikołaja Oborskiego
1828 - wzniesienie kaplicy cmentarnej
1914 - I wojna światowa – Wawrzeńczyce zajmują wojska austriackie, w wyniku ostrzału artyleryjskiego płonie kościół
1922 – 23 budowa plebanii
1923 – 32 - obudowa kościoła
1955 - profesor Wacław Taraczewski z ASP w Krakowie maluje polichromię w nawie głównej
1976 - biskup Albin Małysiak poświęca kaplicę ufundowaną i wybudowaną w 1975 r. przez państwa Karczmarczyków ze Złotnik
1980 - kościół otrzymuje nową marmurową posadzkę
1981 - Ksiądz proboszcz Feliks Formas uzyskuje w Rzymie błogosławieństwo Ojca Świętego, Jana Pawła II, dla parafii w Wawrzeńczycach
1988 - konserwatorzy: Paweł i Aleksander Mitka odnawiają i konserwują polichromię w nawie głównej oraz malują nową na ścianach prezbiterium
1991 - instalacja elektrycznego napędu trzech zabytkowych dzwonów
1999 - gruntowna odnowa i konserwacja zewnętrznych murów kościoła
2009 – odnowienie ołtarza głównego

 
Kościół w Wawrzeńczycach      

Dzwonnica w Wawrzeńczycach - obok kościoła znajduje się drewniana dzwonnica z 1872r. 

Dzwonnica w Wawrzeńczycach

Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w Dobranowicach

Parafia w Dobranowicach (dawniej Poborowice) należy do diecezji kieleckiej (dekanat proszowicki) i liczy zaledwie ok. 1150 wiernych, z których tylko część zamieszkuje Dobranowice i Rudno Górne, należące do Gminy Igołomia - Wawrzeńczyce, pozostali to mieszkańcy Karwina i Rudna Dolnego w gminach sąsiednich.
W roku 1991 na urząd proboszcza powołany został ks. Edward Molenda, który zastał parafię bardzo zaniedbaną. Kościół wymagał przeprowadzenia wielu prac remontowych, a budynek plebanii, pozbawiony nawet wody, wręcz nie nadawał się do użytku. Nie udało się także odnaleźć kroniki parafialnej, stanowiącej dokumentację życia okolicznych wsi. W ciągu 14 lat pracy nowego proboszcza parafia zmieniła swój wizerunek. Już w pierwszym roku dzięki parafianom wyremontowano plebanię i uporządkowano cmentarz, a w roku 1992 zapadła decyzja budowy nowej plebani. Z jej wystawieniem uporano się w ciągu trzech lat. Ogrodzono cmentarz, wyremontowano organy, wyposażono kościół w ławki i konfesjonał. W roku 2001 świątynia uzyskała nowe tynki, rok później zainstalowano ogrzewanie, a w roku 2004 wymieniono pokrycie dachu i wykonano granitowe schody.
Z historii kościoła

Zespół kościelny usytuowany na wydatnym wzniesieniu, dostępny stromo pnącymi schodami. Kościół parafialny wzniesiony pośrodku wzgórza, otoczony grupą drzew po wewnętrznej stronie murów ogrodzeniowych. W ich obwodzie, na osi kościoła od wschodu, na szkarpie granicznej z cmentarzem – kaplica. Zabudowania plebańskie położone na niższej rzędnej obejmują plebanię wraz z budynkami gospodarczymi. Na południowy wschód od kościoła, poza obrębem muru- figura N.P. Marii Niepokalanie Poczętej.
Kościół pod wezwaniem Krzyża Świętego w Poborowicach powstał między rokiem 1355 a 1381 i był fundacją właścicielki Poborowic i sąsiednich wiosek herbu Topór lub Stary Koń. Parafia w Poborowicach należała w przeszłości do dekanatu pleszowskiego (obecnie proszowickiego).
Kościół pod wezwaniem Krzyża Świętego (na wzgórzu, w samodzielnych wówczas Poborowicach) istniał więc już w XIV wieku. Tego okresu sięga także parafia rzymsko-katolicka fundacji rycerskiej. W latach reformacji drewniany kościół został zniszczony. Nową świątynię ufundowali w 1614 roku właściciele Poborowic i Dobranowic – Jerzy i Zuzanna Obalkowscy. W roku 1802 drewniany kościół restaurowali kolejni właściciele Poborowic i Dobranowic – pp. Trullerowie (do 1851 roku). Po nich od początku lat osiemdziesiątych XIX wieku właścicielami (dziedzicami) Poborowic i Dobranowic byli Kochanowscy. W roku 1886 kościół był ruiną, chwiał się przy silnym wietrze. Nie opłacało się go restaurować. Dlatego 20 maja 1887 roku miejscowy proboszcz, ksiądz Władysław Kuciński, przeniósł Najświętszy Sakrament do murowanej kaplicy na cmentarzu, a kościół rozebrano.
Również w roku 1887 w miejsce drewnianego, powstał - staraniem proboszcza Władysława Kucińskiego, wg projektu Pawła Opida, dzierżawcy Wronina – murowany, otynkowany, neogotycki, kryty dachówką ceramiczną kościół, którego zabytkowe wyposażenie pochodzi z wcześniej istniejącej świątyni. Poświęcony w 1887 r. przez ks. Jacka Langera, konsekrowany przez biskupa Tomasza Kulińskiego. Na wzgórzu kościelnym znalazło się także miejsce dla cmentarza z kaplicą, a nieco niżej – plebanii.
Prezbiterium zamknięte trójboczne, od północy zakrystia na planie zbliżonym do kwadratu, z niewielkim przedsionkiem od zachodu. Nawa szersza prostokątna, trójprzęsłowa, przy niej od południa czworoboczna kruchta. Wnętrze nawy i prezbiterium rozczłonkowane pilastrami, wydzielającymi przęsła i akcentującymi narożniki; nakryte sufitami płaskimi. Okna i wejścia zewnętrzne-ostrołukowe. Wejście z prezbiterium do zakrystii prostokątne, w nim drzwi klepkowe. Chór muzyczny drewniany, z parapetem wybrzuszonym w części środkowej, wsparty na dwóch słupach. Posadzka z płyt marmurowych.


Ołtarz główny kościoła pw. Podwyższenia Krzyża Świętego manierystyczny, to tryptyk z początku XVII wieku, bogato zdobiony z centralnie umieszczonym krucyfiksem pochodzącym z czasów nieco późniejszych . W skrzydłach bocznych ołtarza obrazy: w lewym św. Jan Chrzciciel i św. Kazimierz Królewicz, w prawym św. Helena i św. Florian, w zwieńczeniu- nowsza figurka. Boczny ołtarz, po prawej stronie, manierystyczny z obrazem św. Franciszka oraz Trójcy Św. i Zwiastowania, w obramowaniu snycerskim, pochodzi również z XVII wieku. Ołtarz Matki Boskiej umieszczony po stronie lewej z roku 1950, w miejscu usuniętego zabytkowego. Ambona neogotycka z wieku XIX/XX oraz okazała, kamienna barokowa chrzcielnica, zapewne z wieku XVII. Szafka na oleje święte opatrzona datą- 1912 rok. Stara szafa zakrystyjna z wieku XIX.
Kościół na zewnątrz opięty szkarpami, w narożnikach usytuowanymi skośnie. Korpus nawy zwieńczony od wschodu i zachodu szczytami schodkowo-sterczynowymi, rozczłonkowanymi, wysmukłymi, ostrołukowymi blendami. W szczycie wschodnim, we wnęce, ludowa rzeźba św. Floriana. Dachy strome nad nawą dwuspadowy, nad prezbiterium niższy z połaciowym zamknięciem od wschodu. Nad nawą ośmioboczna wieżyczka na sygnaturkę z wydatnym profilowanym gzymsem, ażurową latarnią i baniastym hełmem zwieńczonym kulą i żelaznym krzyżem. Nad zakrystią i nad kruchtą, od południa dachy pulpitowe o niskim nachyleniu.

Kościół w Dobranowicach  
 
   

Kapliczki i krzyże przydrożne w gminie Igołomia — Wawrzeńczyce

Kapliczki i krzyże przydrożne, których tradycja w Polsce trwa od wielu pokoleń, mają niepowtarzalny urok, piękno
i szczególną wymowę. Są niewątpliwie świadectwem wiary naszych ojców. Stanowią też szczególne uzupełnienie krajobrazu wsi polskiej, bo wrosły w niego na stałe. To inaczej symbole polskiego chrześcijaństwa, znaki miłości, nadziei
i wiary.
Kapliczki są przede wszystkim świadectwem chrześcijańskiego rodowodu polskiej ziemi. Te symbole polskiej wiary pełniły ważną rolę w każdej epoce, niezależnie od panującego systemu czy nastrojów społecznych. To one pomogły przetrwać naszym przodkom najcięższe chwile, dodawały im poczucia wartości, wytrwałości i nadziei.
Kapliczki stawiano w różnych miejscach, lecz dawniej najczęściej można je było dostrzec na skrzyżowaniach szlaków, gdzie miały wskazywać drogę utrudzonym wędrowcom, stawały się miejscem ich postoju a także osobliwej rozmowy
z Bogiem. To tam mieszkańcy wsi odprowadzali przybyszów i modlili się gorliwie o ich bezpieczną podróż, a także zegnali się ze swoimi najbliższymi wyruszającymi w drogę (często za chlebem).
Wśród niezliczonej ich ilości bywają zarówno drewniane jak i murowane. Niektóre są małe, zawieszone wprost na słupach lub drzewach, inne urzekają swym bogactwem i starannością wykonania. Bez wątpienia wszystkie skłaniają do zadumy
i refleksji o ludzkim przemijaniu.
Chyba nigdzie na świecie nie ma tylu kapliczek, przydrożnych krzyży, drewnianych świątków i figurek co na ziemi podkrakowskiej. Wynika z tradycji związanej z doznaniami religijnymi, dziękczynieniem za łaski lub upamiętnieniem jakiś wydarzeń.
Różne były przyczyny stawiania kapliczek: ktoś ufundował obiekt sakralny za szczęśliwy powrót z wojny, inny za uzdrowienie, a jeszcze inny za uchronienie od zarazy. Czasami kapliczki pełniły funkcje kościołów. Czasem stawały się miejscem upamiętnienia bolesnych wydarzeń, bitew lub miały za zadanie strzec przed złymi mocami czy widmami. Jak dowodzą badania, pod kapliczkami często zakopywano też skarby i różne kosztowności, aby dany święty strzegł ich przed złodziejami. Do dnia obecnego w miejscu śmiertelnego wypadku stawia się przydrożny krzyż . Jest to swoisty hołd złożony tragicznie zmarłej osobie, a także ostrzeżenie dla kierowców i pieszych.
Mieszkańcy w pobliżu kapliczek zmieniają kwiaty, naprawiają ogrodzenia, czyszczą figurki.
Przy kapliczkach często odprawiane są różne obrzędy religijne. W majowe wieczory wokół tych miejsc spotykają się ludzie z pobliskiej okolicy, by wspólnie śpiewać majówki i oddawać cześć Matce Bożej. Do dziś, w Wielką Sobotę, przed kapliczkami odbywa się świecenie pokarmów.
Jakaż przyjemność spotyka człowieka, kiedy idzie wśród pól i łąk i nagle w oddali dostrzega drewniany krzyż, czy też ukwieconą figurę Maryi. Taki obraz rodzi modlitwę w jego sercu.
Często w krajobrazie wiejskim nie mamy ciekawych zabytków. To właśnie kapliczki przydrożne go urozmaicają i nadają naszej małej ojczyźnie sielski nastrój. Niektóre z nich są bardzo stare, często zaniedbane z racji wieku, a mimo to godne uwagi. Głównie dlatego o większości z nich trudno było zdobyć jakiekolwiek informacje, zarówno o ich fundatorach, jak
i dacie oraz miejscu powstania.
Przemierzając drogi naszej gminy, spotykamy kapliczki, figurki, krzyże, pomniki
o różnorodnej architekturze i pochodzące z różnego okresu.
Powstawały one głównie jako wota dziękczynne, pokutne bądź intencyjne z inicjatywy prywatnej – jednostki bądź całej społeczności wiejskiej.
We wnętrzu kapliczek często znajdują się figury i obrazy przedstawiające świętych kościoła katolickiego. Według tradycji i wierzeń miejscowej ludności miały ich chronić przed niebezpieczeństwem i złem. A czy dzisiaj służą również nam? Czy zwracamy na nie uwagę? Czy dbamy o ich wygląd? Czy przechodząc obok nich, robimy znak krzyża?
Kto zwraca dzisiaj uwagę, na to, jaką kapliczkę mija, co ona symbolizuje?
Pamiętajmy, że każda kapliczka, każdy krzyż, każda figura to świadkowie naszej wiary, to „budowle małej architektury”, które przypominają nam o istnieniu Boga. To one właśnie są dla niejednej wioski czy parafii najcenniejszym zabytkiem. Takich kapliczek i krzyży można znaleźć w gminie bardzo wiele. Najczęściej spotykamy figurki Matki Boskiej Niepokalanej, Chrystusa Frasobliwego oraz Chrystusa Ukrzyżowanego. Z dawien dawna stoją przy drogach, na skrzyżowaniach, często na bezdrożach, wśród pól i łąk, a czasem w obejściach domostw.
Kapliczki i krzyże są charakterystycznym elementem naszych okolic. Owiane często legendą, wpisały się już na stałe w wiejski krajobraz i stały się jego ozdobą. Te miejsca kultu są świadectwem wiary, skłaniają do zadumy, rozmyślań, refleksji. Przy nich do dnia dzisiejszego spotykają się okoliczni mieszkańcy, by odprawiać majówki, śpiewać pieśni chwalebne, odmówić modlitwę czy litanię. Przechodzień czyni znak krzyża, a może nawet oddaje się modlitwie. Jedne są proste, bardzo skromne, inne wyróżniają się pomysłowością wykonania. Większość z nich ma stałych opiekunów. To oni dbają o ich wygląd, „konserwację” i najlepiej znają ich historię.
Niestety, spotykamy też takie kapliczki i krzyże, o których wszyscy zapomnieli – a może nie chcą pamiętać? Zdarza się, że figurki świętych postaci „opuściły” to miejsce – czy już na zawsze? Opuszczone, zarośnięte, nierzadko
z odpadającymi elementami proszą o opiekę bo przecież to one były w przeszłości świadkami wydarzeń naszego regionu, wydarzeń parafii czy narodu polskiego, wysłuchały niejednej prośby, modlitwy i podziękowania. Są to więc wymowne symbole polskiego chrześcijaństwa i to też należy o nich pamiętać.
Charakterystycznym wyrazem religijności narodu polskiego są pięknie wpisane w krajobraz Polski przydrożne krzyże
i kapliczki. Rzeźbione w drewnie i kamieniu umieszczane były przy ścieżkach i na rozstajach dróg. Stawiano je jako wota dziękczynne za otrzymane od Pana Boga łaski, dla ochrony miejsca zamieszkania, obroną przed kataklizmami, niekiedy
w pokucie za grzechy. Te akcenty krajobrazu sprzyjały modlitwie na łonie natury i kierowały ludzkie myśli ku Stwórcy.
Na terenie gminy znajduje się wiele kaplic, kapliczek przydrożnych, figur i krzyży. Są to znaki identyfikujące lokalną społeczność i pełniące ważną rolę w życiu mieszkańców tego obszaru. Wśród kapliczek dostrzegamy:
- drewniane: przypominające małe kościółki, nadrzewne, naziemne, nasłupne,
- murowane: czworościenne, graniastosłupowe, słupy w kształcie prostopadłościanu z wieżyczkami,
- figury,
- krzyże przydrożne: drewniane, żelazne i betonowe.

Wyżej wymienione „pomniki wiary” niezależnie od kształtu wciąż pełnią ważną funkcję, świadczą o głębokiej wierze
i oddają należytą cześć Bogu.

Szczegółowe informacje wraz ze zdjęciami zamieszczone są w wydawnictwie z 2008 r. pod tytułem „Krajobraz Bogiem malowany – kapliczki przydrożne, krzyże i figury świętych w gminie Igołomia - Wawrzeńczyce”.
Wydanie można nabyć w Gminnym Centrum Edukacji w Igołomi.

Poniżej prezentujemy kilka kapliczek o największym znaczeniu.

Kaplica Matki Boskiej Częstochowskiej w Igołomi

Zbudowana w 2 poł. XIX w. Usytuowana na niewielkim pagórku przy skrzyżowaniu dróg Igołomia „Luborzyczka” – Glew - Tropiszów. Wg tutejszych mieszkańców fundacji dworskiej. Elektryczna o reminiscencjach klasycystycznych. Murowana z cegły, otynkowana, dach dwuspadowy kryty dachówką ceramiczną, zwieńczona krzyżem.  Prostokątna, wewnątrz sufit. Elewacja frontowa ujęta parą pilastrów, zwieńczona trójkątnym szczytem bogato gzymsowanym. Wejście (drzwi drewniane dwuskrzydłowe) i okna przeszklone.  Wewnątrz ołtarzyk z mensą murowaną i retabulum, z obrazem  Matki Boskiej Częstochowskiej z ok. 1890r. w obudowie drewnianej. 
W roku 1980 w trakcie odnowienia wycięto otaczające kapliczkę drzewa i krzewy, założono ogródek i ogrodzenie żelazne na podmurówce betonowej. Do kapliczki prowadzi betonowy chodnik, po obu stronach szpalery tui.

Kaplica Matki Boskiej Częstochowskiej w Odwiślu

Usytuowana po północnej stronie drogi asfaltowej,  obok posesji P. Szczygłów w Odwiślu (wcześniej w tym miejscu stała drewniana kapliczka postawiona prawdopodobnie w 1920 r. , która uległa zniszczeniu wskutek powodzi w 1970 r.). Kaplica zbudowana w XX w. Murowana z cegły, otynkowana, kryta eternitem. Prostokątna, wewnątrz sklepiona kolebkowo. Okna i wejście ostrołukowe. Dach dwuspadowy, na nim wieżyczka na sygnaturkę z latarnią, zwieńczona ostrosłupowo. Wewnątrz ołtarz drewniany z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Pod obrazem napis: „Pod Twoją obronę uciekamy się”. Odnowiona w 2004 r. przez mieszkańców Odwiśla. Obejście  ukwiecone, ogrodzone elementami metalowymi. 

Figura Matki Bożej w Pobiedniku Małym

 

Usytuowana na posesji nr 47 Państwa Krystyny i Zdzisława Gasów w Pobiedniku Małym na, tzw.„Morgach”, przy drodze asfaltowej bocznej, po jej północnej stronie, równoległej do wału wiślanego.
Na postumencie betonowym, obłożonym kamieniami otoczakami, wysokości ok. 0,8m figurka Matki Bożej w białej szacie, w czterobocznej obudowie przeszklonej, nad figurką daszek metalowy- dwuspadowy, całość oświetlona lampkami elektrycznymi.
Obecna kapliczka odbudowa została w 1997 r. w miejsce poprzedniej, która uległa zniszczeniu i wymagała remontu.
Przy poprzedniej kapliczce odprawiane były nabożeństwa majowe.
Pierwsza kapliczka szafkowa (z pocz. XX) umiejscowiona była na drzewie kasztanowca na posesji babci obecnego właściciela w pobliżu koryta rzeki Wisły. Podczas budowy wału przeciwpowodziowego (1925 r.) kapliczkę przeniesiono na obecne miejsce i osadzono na słupie (poprzednia figurka była w niebieskiej szacie).

Krzyż przydrożny z wizerunkiem Chrystusa Ukrzyżowanego w Pobiedniku Wielkim

Usytuowany przy drodze krajowej Kraków-Sandomierz, po południowej stronie, przy posesji nr 70 w Pobiedniku Wielkim Państwa Leszka i Janiny Mendalskich (koło lotniska).
Krzyż drewniany wys. ok. 3,0m z żelaznym wizerunkiem Chrystusa Ukrzyżowanego z metalowym ozdobnym daszkiem.
Obecny krzyż - trzeci z kolei, pochodzi z 1983 r., ufundowany przez Państwa Mendalskich i Władysława Dzięgę – mieszkańców z Pobiednika Wielkiego.
Pierwotny krzyż przed II wojną światową ufundowała właścicielka majątku ziemskiego w Pobiedniku Wielkim hrabina Lisicka. Opiekę nad nim sprawował ojciec hrabiny. Miejscowa ludność twierdzi, iż w tym miejscu zostały pochowane prawdopodobnie ciała żołnierzy z I wojny światowej. Fundatorem drugiego krzyża był Pan Samborek z Pobiednika Wielkiego. W latach 70-tych miejscowy proboszcz Ludwik Polak z parafii Pobiednik Mały z tego miejsca dokonywał poświęceń pól.

Kapliczka Ecce Homo w Tropiszowie

Usytuowana w polu w Tropiszowie „Gać”, na wschód od skrzyżowania dróg pośrodku wsi. Własność - Józef Cieraszewski. Czas budowy obecnej niewiadomy, wzniesiona zapewne w XIX wieku w miejscu starszej, istniejącej od 1710r. Ostatnio odnowiona 1978 r. Murowana z cegły, otynkowana, z zadaszeniem dachówkowym. Obiekt w kształcie wysokiego czworobocznego słupa. Od południa wąska, głęboka wnęka zamknięta półkoliście. W górnej części ścian wydatne boniowanie. Zadaszenie dwuspadowe, zwieńczone krzyżem kowalskim.
W kapliczce rzeźba Ecce Homo, datowana na 1710 r. oraz mały obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej, malowany na deszczułce w II poł. XIX w. (obecnie brak obrazka Matki Boskiej Częstochowskiej) . Wysokość kapliczki ok. 3,0m. Teren wokół kapliczki obsadzony kwiatami.
Ecce Homo znaczy „oto człowiek” – wyobrażenie ubiczowanego Jezusa Chrystusa w koronie cierniowej.

Figura Najświętszej Panny Marii Niepokalanie Poczętej w Tropiszowie

Usytuowana w środkowej części wsi, przy skrzyżowaniu dróg (obok sklepu) w Tropiszowie, w sąsiedztwie domu nr 19 Państwa Gruszczaków. Wzniesiona w 1901r. z fundacji wsi Tropiszów dla upamiętnienia roku jubileuszowego. Kamienna, olejnie polichromowana. Pełnoplastyczny posąg N.P. Marii Niepokalanie Poczętej na wysokim, czworobocznym postumencie ustawionym na stopniach. Od frontu napis:
„FUNDATOROWIE WSI TROPISZÓW 1901r. NA PAMIĄTKĘ WIELKIEGO JUBILEUSZU”.
Figura osłonięta zadaszeniem blaszanym, osadzonym na czterech prętach. Od frontu metalowy wysięgnik, zapewne pozostałość po dawnej latarni.
W maju (jeden raz) odprawiane jest nabożeństwo majowe z udziałem księdza z parafii Igołomia. W roku 2005 figura odnowiona przez Panią Zofię Gruszczak, Panią Janinę Lorant i Pana Kazimierza Bieleckiego. Obiekt sakralny obsadzony kwiatami.

Figura kamienna Najświętszej Panny Marii Niepokalanie Poczętej w Stręgoborzycach

Usytuowana po prawej stronie drogi asfaltowej, koło posesji nr 58 Państwa Anny i Janusza Kaczmarczyków w Stregoborzycach. Figura gipsowa na cokole ze sztucznego kamienia, od frontu napis: monogram „MARYA”, poniżej „O Mario bez grzechu poczęta módl się za nami, fundatorowie Piotr i Emilia Kaczmarczykowie 1943r”.
Jak głosi napis, została wzniesiona w podziękowaniu Matce Bożej za ocalenie od rozstrzelania. Był maj 1943 r. Do mieszkania Państwa Kaczmarczyków wpadli Niemcy, schwytali gospodarza i zaraz wyprowadzili, by rozstrzelać. Jednak egzekucję wstrzymano, ponieważ jeden z Niemców zarządził rewizję. Nie znaleziono nic, wszystkie kwity były w porządku a oskarżenia okazały się fałszywe. Gospodarza zwolniono. Emilia i Piotr uznali w tym wydarzeniu szczególną opiekę Matki Niepokalanej. Z wdzięczności dla Matki Najświętszej za ocalanie pożycia Emilja i Piotr Kaczmarczykowie. wznieśli tę kapliczkę zaraz po owym zdarzeniu czyli w 1943 r.

Figura św. Marka w Wawrzeńczycach

Najstarsza figura na terenie parafii Wawrzeńczyce, pochodząca z 1666 roku (260 cm). Usytuowana przy skrzyżowaniu dróg, prowadzących na „Brzegi” i „Starą Wieś” w Wawrzeńczycach. Na podmurówce umieszczono okrągły słup, zakończony czworobokiem z płaskorzeźbami, przedstawiającymi następujące sceny z Męki Pańskiej: „Biczowanie”, „Cierniem Ukoronowanie”, „Dźwiganie Krzyża” i „Ukrzyżowanie”.
W starych zapiskach czytamy, że z dawien dawna, do tej figury, w Dni Krzyżowe, na świętego Marka szła procesja błagalna z parafialnej świątyni, aby uprosić Boże błogosławieństwo w urodzajach. Stąd też, być może, wzięła się nazwa „Figura św. Marka”


Kapliczka z Pietą (Maria z martwym Jezusem na kolanach) w Wawrzeńczycach

Jest jedną z bardziej okazałych kapliczek przydrożnych, w naszej gminie.
Usytuowana po północnej stronie drogi Kraków – Sandomierz, koło domu nr 62 Witolda Pilcha w Wawrzeńczycach . Drewniana o wymiarach 210 x 220cm. Wejście od drogi po betonowym chodniku z drewnianą balustradą po obu stronach. Drzwi wejściowe oszklone, drzewo rzeźbione, dach kryty dachówką ceramiczną. Po bokach dwie kolumny, a na nich figurki: Pana Jezusa Zmartwychwstałego i św. Piotra. Wewnątrz ołtarz i Pieta w obramowaniu na tle krzyża 79 x 55cm.
Pod Pietą znajdowała się drewniana rzeźba Pana Jezusa w grobie (skradziona w 1973 roku wraz z dwoma aniołkami). Policja jej nie odnalazła . W przedniej części ołtarza, na drewnianej desce, wymalowano upadek Pana Jezusa. Podłoga z desek i oświetlenie elektryczne. Fundator- Kryspin Pilch 1868 r. Odnowiona w 1906 roku również dzięki staraniom mieszkańców „Kolonii” Wawrzeńczyce w 1988 roku.

Figura Matki Bożej z Dzieciątkiem w Złotnikach

Usytuowana po zachodniej stronie drogi asfaltowej w kierunku żwirowni, przy budynku OSP w Złotnikach. Wzniesiona w 1816r. z fundacji Jana i Ewy Srzednickich - właścicieli dworu. Kamienna, na czterech stopniach, na planie kwadratu, czworoboczny postument z cokołem i wydatnym gzymsem, ujęty po bokach niewydatnymi esownicowymi wolutami. Na postumencie od frontu płycina o wyciętych narożnikach z napisem: „Jan y Ewa Srzedniccy Possesorowie Złotnik Czynią Ofiarę Naydroszey Królowy Nieba i ziemi dnia 16 wrzes. 1816”. Na postumencie pełnoplastyczna postać Matki Boskiej z Dzieciątkiem, stojąca na globie ziemskim z półksiężycem. Osłonięta zadaszeniem blaszanym z 1975r., wygiętym półkoliście, wspartym na czterech prętach. Figura ogrodzona siatką, osadzoną na metalowych słupkach.

 

 
Krzyż przydrożny w Pobiedniku Wielkim Figura Matki Boskiej w Złotnikach Figura Najświętszej Marii Panny Niepokalanie Poczętej w Pobiedniku Małym Kapliczka Serca Pana Jezusa w Igołomi Figura Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia w Zofipolu  
 
Kapliczka szafkowa Matki Boskiej Tuchowskiej z Dzieciątkiem w Koźlicy Krzyż w wizerunkiem Chrystusa Ukrzyżowanego w Pobiedniku Małym Kapliczka Najświętszego Serca Pana Jezusa w Igołomi Figura - pomnik uwłaszczenia chłopów w Rudnie Górnym Krzyż kamienny w Rudnie Górnym  
 
Figura Najświętszej Panny Marii Niepokalanie Poczętej w Dobrano wicach Krzyż - figura uwłaszczenia chłopów Figura Najświętszej Panny Marii w Złotnikach Kapliczka szafkowa Matki Bożej z Dzieciątkiem w Koźlicy  
 
Krzyż przydrożny w Dobranowicach Kapliczka szafkowa Najświętszej Panny Marii Niepokalanie Poczętej w Rudnie Górnym Kapliczka szafkowa Matki Bożej Różańcowej w Odwiślu Krzyż z wizerunkiem Ukrzyżowanego Chrystusa w Dobranowicach Krzyż z wizerunkiem Ukrzyżowanego Chrystusa w Dobranowicach  
 
Figura św. Barbary w Wawrzeńczycach Figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem w Złotnikach Figura kamienna Najświętszej Marii Panny Niepokalanie Poczętej w Stręgoborzycach Figura Najświętszej Panny Marii Niepokalanie Poczętej w Rudnie Górnym Figura Najświętszej Panny Marii Niepokalanie Poczętej w Wawrzeńczycach  
 
Figura św. Marka w Wawrzeńczycach Kaplica z Pietą (Maria z martwym Jezusem na kolanach) w Wawrzeńczycach Figura kamienna Najświętszej Panny Marii Niepokalanie Poczętej w Żydowie Kapliczka Matki Bożej Niepokalanej w Wawrzeńczycach  
         
Figura Matki Bożej Różańcowej w Zofipolu